Codziennie mały kroczek
Niekiedy trudno nas odróżnić od ludzi niewierzących. W pracy, wśród sąsiadów nie łatwo dostrzec, kto jest człowiekiem wierzącym. Wszyscy przecież czujemy, że chrześcijanin czymś powinien się odróżniać i raczej nie tylko tym, że w niedziele pojawia się w kościele. Ale powodem nie koniecznie jest nasza skromność i niechęć do afiszowania się, ale raczej styl życia a ten pozostawia wiele do życzenia. Niektórzy wiedzą że chodzę do kościoła i wiedzą także że mam delikatnie mówiąc kłopoty z przyjęciem wymagań Jezusa. Nasze życie jest dowodem, że nie warto żyć po chrześcijańsku. Bywa, że człowiek niewierzący zawstydza nas swoim dobrym czynem na który nas nie było stać. Czyżby nasza wiara nie miała wpływu na nasze życie. Dostrzegam u siebie wielkie pokłady hipokryzji, np. mówię dzieciom jako ojciec; „proszę nie pić mleka z kartonu tylko wpierw nalać do szklanki. Ale kiedy nikt nie widzi to sam piję z kartonu. To mały przykładzik niekonsekwencji. Od innych potrafię wymagać. Dla siebie zaś zawsze znajdę usprawiedliwienie. Doprawdy mam wyostrzony wzrok by dostrzegać błędy u innych. Siebie wybielam. Chcę czuć się lepszy na tle innych. Ale w ten sposób, gdy przymykam oko na moje grzechy moje życie się nie zmienia. Do pewnego ewangelickiego pastora przyszedł przedsiębiorca i wyznał, że zatrudnia najchętniej ludzi chodzących do jego kościoła, bo są wyjątkowymi pracownikami. Ten przedsiębiorca zastanawiał się czy nie warto uwierzyć w Jezusa, tak bardzo poruszała go postawa ludzi wierzących. W tym zborze kładziono nacisk na ten właśnie fakt, że ktoś kto jest chrześcijaninem winien dobrze wykonywać swoją pracę, tak jakby robił to dla Jezusa. Pan nas powołał byśmy byli światłem dla świata a niekiedy jesteśmy zgorszeniem. Nie postrzega się nas jako tych, którzy niosą zbawienie ale jako słabych, ograniczonych. Nie liczą się z nami bo widzą, że sami niepoważnie traktujemy naszą wiarę. Skoro my lekceważymy Jezusa to świat wzorując się na nas robi to samo. Skoro my żyjemy tak jakby Boga nie było to co się dziwić tym, którzy Boga jeszcze nie znaleźli. Skoro my sami atakujemy Kościół, bo nam się nie podoba Jego nauka to świat zachęcony atakuje jeszcze bardziej. Swoim brakiem konsekwencji podcinamy gałąź na której siedzimy. Ale tak nie musi być. Nie mówię, że łatwo żyć po chrześcijańsku. Wiem dobrze, że to jest trudne. Ale wierzymy przecież w Kogoś mocniejszego od nas. On ma moc tą naszą hipokryzję zmienić. Trzeba zacząć od decyzji by Jezus zajął pierwsze miejsce w naszym życiu. Dopóki to miejsce należy do nas samych nic nie może się zmienić. To nie jest decyzja jednorazowa, kto raz wybrał wybierać musi codziennie. Codziennie powinniśmy też czytać Pismo święte i Katechizm Kościoła by znać wymagania przyswoić je sobie i je wprowadzać w życie. Życie według Bożego prawa przynosi radość pokój i porządek jest korzystne dla każdego i wprowadza w obecność Bożą, której niczym nie da się zastąpić. Jest tylko jedno światło, które jeszcze trzyma świat przy życiu, światło ewangelii. My je mamy i mamy nie tylko dla siebie. Każdego dnia wystarczy malutki kroczek ale konsekwentny.