Kto się nie modli nie zna Boga

 

Pan przyszedł byśmy mogli powrócić do Ojca . Przyszedł nas wyzwolić spod władzy grzechu. Jezus głosi tę dobrą nowinę, wychowuje uczniów, zakłada Kościół. Kościół odnajduje swoją tożsamość gdy ewangelizuje. Ewangelizacja nie jest jakimś tylko zadaniem, jest czymś więcej, jest stylem życia. Wszystko co robimy jest przeniknięte głoszeniem zbawienia. Robimy to bo naśladujemy Mistrza. Ale gdy przyjrzymy się dokładniej widzimy Jezusa, który owszem  działa, jest aktywny ale przede wszystkim słucha Boga i jest posłuszny Jego Słowu. Niby na marginesie ale jednak zauważalne są w Piśmie Św. wzmianki o modlitwie Jezusa. Kiedy się im przyglądnąć można odkryć że modlitwa to coś najważniejszego co Jezus robi. Spotkanie z Ojcem jest sercem Jego działalności.

                             Kiedy Św. Franciszek oddał życie Jezusowi ludziom z miasta wydawało się, że oszalał. Trzymano się od Niego z daleka. Minęły dwa lata zanim zdobył pierwszego ucznia, który zapragnął Go naśladować. Ale nie zdobył Go bo szukał, zabiegał, bo natarczywie walczył o zmianę swojego wizerunku w oczach ludzi. Zdobył go gdy się modlił. Został zaproszony przez bogatego młodzieńca. W nocy podczas spoczynku Franciszek gdy nabrał przekonania że wszyscy już śpią opuścił swoje posłania i szukał Boga w modlitwie. Ów młodzieniec podejrzał Franciszka gdy ten rozmawiał ze Zbawicielem. To widok modlącego się Franciszka stał się przyczyną że młodzieniec porzucił dotychczasowe życie rozdał majątek i poszedł za Bogiem.

                             Relacja z Jezusem jest centrum naszego życia. Postęp w tej relacji jest widoczny wtedy gdy jest postęp  w modlitwie. Kto się nie modli nie zna Boga. Można mieć wiele pomysłów na rozwiązanie różnych problemów Kościoła, parafii, własnego życia. Ale wszelkie próby rozwiązania rodzą następne problemy. Ponieważ podstawą jest czas spędzony u stóp Mistrza.. W Ewangelii Św. Łukasza w rozdziale 10 opisana jest wizyta Jezusa w domu Marty. Siostra Marty Maria usiadła u Jego stóp i słuchała bo Jezus coś mówił. Kiedy Bóg mówi nie warto zajmować się czymkolwiek poza słuchaniem. Wydaje się to oczywiste a jednak Marta coś robi. Czasem coś robimy dla Jezusa i wydaje się, że to jest wystarczające aby być przekonanym, że to jest właściwe. Jednak robić coś dla Pana może wcale nie być czymś dobrym. Żeby coś robić dla Mistrza wpierw trzeba Go słuchać by wiedzieć co robić. Zawsze pierwsze co trzeba zrobić to słuchać Boga. Oczywiście modlitwa to przede wszystkim słuchanie. Franciszek nie miał żalu do Boga że wszyscy go unikają, że jest sam, bo się z Nim spotykał. Komu Bóg wystarczy będzie się wszędzie dobrze czuć a żal że inni nie pomagają myślą inaczej odejdzie. Żal, niepewność pojawiają się gdy brak słuchania Boga. To właśnie stało się w domu Marty. Miała żal do Jezusa że Maria jej nie pomaga. Mało tego Marta ma gotowe rozwiązanie swojego problemu. Mówi Bogu co trzeba zrobić by było lepiej. Ale podstawą jej planu są zranione uczucia i własne wyobrażenia co jest dobre. Jezus daje wyraźną naukę Marcie; wybierz słuchanie, powróć do relacji, spędzaj czas z Mistrzem. Martwisz się o wiele bo nie martwisz się o najważniejsze. Musimy sobie uświadomić co jest najważniejsze. Być może Marta odpowiada lepiej naszym wyobrażeniom o Nas, o Kościele. Ale Jezus nas poucza, że powinniśmy być Marią nie Martą.

                                  Spotyka się wielu tytanów pracy na Niwie Bożej, którzy są pogodni, pełni życia, siły, do nikogo nie mają żalu, nie robią hałasu by inni widzieli, że coś robią. Czasem gdy nikt nie widzi muszą poprawiać po innych sługach Bożych. Gdy im się bliżej przyglądnąć to można odkryć, że sekretem ich życia jest spędzany czas z Jezusem. Ciekawe, że właśnie tacy są poszukiwani przez spragnionych Boga.
Start : O Nas : Kontakt : Mapa serwisu
Copyright Wspólnota Lew Judy.