Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam na wieki (Hbr.13/8).

 

Współczucie Boga nie ustało. Jezus Chrystus we wszystkim do nas podobny z wyjątkiem grzechu, dziś tak samo chce działać w życiu człowieka jak wtedy gdy fizycznie chodził po ziemi. Lecz ciągle tak jak i wtedy jest lekceważony i odpychany. Ciągle też traktujemy Go jak zabawkę, czy środek do osiągnięcia naszych własnych celów. Ciągle też obrażamy się gdy On nie chce w tę naszą grę się wciągnąć. Oczywiście w ten sposób nie traktujemy tylko Boga ale też siebie nawzajem. Relacje rodzinne są często w opłakanym stanie z tego właśnie powodu. Człowiek, którego kocham nie chce być zabawką w moim ręku i za to się obrażam. Daję mu do zrozumienia, że dopóki nie robi tego co ja chcę to robi źle. Komunikuję mu moim zachowaniem, że on odpowiada za to, że jest źle miedzy nami. Taka miłość z mojej strony oczywiście jest pomyłką, jest tylko zapatrzoną w siebie miłością własną. Patrząc na świat i to na jak wiele Bóg nam pozwala przekonuję się, że dla Niego wartością podstawową, która jest fundamentem miłości jest obdarzanie wolnością. Bóg daje wolność. My niewolnicy grzechu mamy kłopot z wolnością, wypuszczeni z więzienia nie umiemy żyć i wracamy znów do grzechu. Ale może być inaczej dlatego, że Pan nie zostawia nas samych, pełni Jego Ducha możemy się rozwijać, wzrastać i wytrwać na drodze wolności dzieci bożych. Kiedyś Pan powiedział, „nic nie wchodzi z zewnątrz człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym.... z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”. Oczy zewnętrzne mamy lepiej rozwinięte niż te skierowane do wewnątrz. Widzimy zły świat.  Myślimy ;to świat jest winny temu, że ja żyję źle, że nie czynię dobra. Świat taki jest i dlatego ja taki jestem. Jak świat się zmieni to ja się zmienię. Większość naszej troski to zmienianie świata, męża, żony, bliskich itp. Lecz im więcej wysiłku w tej kwestii tym coraz gorsze efekty choć cel z pozoru dobry. Boża logika jest jednak inna. Zmienianie świata trzeba zacząć we własnym sercu. Jeżeli kogoś możemy zmienić to tylko siebie. Chcesz zmienić świat zmień siebie. Nawet odrobinka świętości może dokonać cudów. Trzeba zmienić kierunek naszych dążeń. To ja muszę być lepszy dla innych a nie inni dla mnie. Muszę zwrócić się przeciwko złu, które się pleni w moim sercu a nie złu świata. To przyniesie wielką niepojętą radość bo doświadczę wolności w swoim sercu. Bo cóż to za radość zdobyć świat a swojego serca nie zdobyć. Św. Piotr zachęca nas w swoim liście byśmy to co złe dla nas, co nas dręczy i uciska wykorzystali dla własnego dobra. „ Radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć”. Wiara wzrasta- to jest wielka radość ale wzrasta wtedy gdy zostaną do tego użyte pewne narzędzia. Te narzędzia smucą nasz grzech i zło, które w nas mieszka ale radują człowieka wewnętrznego, który zostaje od swojego zła uwolniony. Doświadczenia uciski i trudności mogą działać, wbrew swym zamiarom, na naszą korzyść dla naszego rozwoju. Wiedząc o tym, że źródło zła jest w naszym sercu potrzebujemy pomocy z zewnątrz od Pana bo sami od tego zła się nie uwolnimy. Potrzebujemy zaprosić Mistrza z Nazaretu do naszego serca by w nim zamieszkał i wprowadził swój porządek, trzeba zacząć słuchać Jego Słowa i wypełnią je to jest droga do wolności i do prawdziwego życia.
Start : O Nas : Kontakt : Mapa serwisu
Copyright Wspólnota Lew Judy.