Bóg zna drogę
Bóg zna drogę. My najczęściej widzimy tylko do zakrętu. Niekiedy otrzymujemy możliwość spojrzenia na okolicę z jakiegoś wzniesienia, otrzymujemy wizję, zachętę do przebycia drogi by osiągnąć cel. Ale gdy ruszamy naprzód obraz się zawęża, pojawiają się przeszkody, których z góry nie było widać. Mogą przyjść trudne chwile. Przeszkody mogą nas zahamować na zawsze i stać się naszym grobem ale mogą też wyświadczyć przysługę. Przeszkody są szansą na wzmocnienie, pomnożenie siły. Ten kto ucieknie przed przeszkodą nie kocha wolności, przeszkoda ominięta staje się murem więzienia, klatki, która zaczyna ograniczać życie. Jak to się dzieje, że na jednych trudności działają zniechęcająco i prowadzą do zgorzknienia innych zaś hartują. Wszystko zależy od tego czy zna się cel. Kto zna cel życia gotów jest zapłacić cenę by ten cel osiągnąć. Zniechęcony potrzebuje pocieszyciela, złapany w pułapkę nie wymknie się bez tego, który może wyzwolić, udający się w drogę nie obędzie się bez przewodnika, który zna drogę. Te wszystkie role wypełnia Duch św. Przewodnikowi trzeba zaufać, nie można powiedzieć; ta droga mi się nie podoba pójdę inną. Duch św. prowadzi nas drogą, do celu. Nie zawsze jest to droga najkrótsza bo nie zawsze najkrótsza do celu zaprowadzi. Ktoś kto mówi doświadczonemu przewodnikowi „nie” wybiera drogę zguby. Na głos przewodnika trzeba się wyczulić, by nie przegapić Jego recepty, Jego instrukcji czy też strategii. Niektóre bitwy wygrywa się bez walki stosując odpowiednie działania dyplomatyczne. Niekiedy wystarczy sama odwaga zdobyta dzięki wzmocnieniu siły ducha, wielkości serca. Przewodnik wie kiedy uderzyć na przeciwnika a kiedy poczekać i zwyciężyć cierpliwością. Kluczem jest więź i posłuszeństwo. By nie ulec zniechęceniu codziennie trzeba widzenie celu w sobie odnawiać by nie zatrzymać się w pół drogi, by jakiegoś dobra które po drodze wpadło nam w ręce nie potraktować jako cel. Słowo Boże podpowiada; „wiemy zaś, że z miłującymi Boga wszystko współpracuje dla ich dobra”( Rzym. 8/28). Nawet ten co podstawia nogę kto pragnie naszego upadku dzięki Bożej łasce może przyczynić się do pomnożenia Bożego błogosławieństwa w naszym życiu. Nie ma więc sytuacji nie korzystnych dla nas. Kiedy jesteśmy w Bożym ręku ostatecznie wszystko działa na naszą korzyść. Przeciwnik wykorzystując tuby tego świata mówi coś innego chce ośmieszyć wiarę, na chrześcijaństwo rzuca światło, w którym wygląda ono karykaturalnie jako coś niemodnego nieatrakcyjnego nie nowoczesnego nie na współczesne czasy. Oczywiście jest to kłamliwa wizja, ale kto daje jej wiarę zaczyna tracić cel życia sprzed oczu i ustaje w wędrówce złapany w pułapkę. Dlatego pierwsza bitwa i najkrwawsza toczy się o naszą więź z Duchem św. z przewodnikiem. Ale nie jesteśmy skazani na przegranie tej bitwy. W Bożym planie jesteśmy zwycięzcami. Walka toczy się każdego dnia i każdego dnia możemy ją zwyciężyć. Aby tego dokonać trzeba mieć codziennie czas na spotkanie z Bogiem rozmowę z Nim, szczerą rozmowę. Każdego dnia rano staję przed Panem i wołam przyjdź Duchu św. i mówię Mu wszystko co myślę i czuję i słucham co On mówi. Otwieram Pismo św. i czytam Słowa pocieszenia, zachęty, wskazówki i przychodzi Boża moc i znów cel staje się żywy i jasny i znów ruszam do przody by zwyciężać przeszkody.