BABY GÓRĄ-TROCHĘ INACZEJ O KOBIETACH?
U Ralpha Martina wyczytałem o kobietach, że są koroną stworzenia.
Oto Stwórca wpierw powołał do istnienia materię nieożywioną, niebo i ziemię, światłość, potem rośliny zielone, określił pory roku, dni i lata. Następnym krokiem było stworzenie zwierząt: ryb, ptaków, bydła i dzikich zwierząt oraz człowieka, a dokładniej mężczyzny.
Można zauważyć, że każdy etap stwarzania wiąże się z wyższą jego jakością. Tak jakby tworzywem dla każdej następnej kategorii była kategoria poprzednia, jakościowo niższa. Mężczyzna jednak, jak się okazało, nie był na końcu tego łańcucha. Stał się zaś tworzywem dla ostatniego stworzenia, tzn. kobiety ("Bóg z żebra Adama utworzył niewiastę").
Kobieta według Martina jest na końcu stworzona, a ponieważ za każdym razem jakość stworzenia się podnosi, stąd kobieta jest stworzeniem najdoskonalszym. Słyszałem też opinię wypowiedzianą przez papieskiego kaznodzieję, Raniero Cantalamessę, że największym pięknem jest kobieta. Nie są nim piękne krajobrazy, cuda architektury, czy cokolwiek innego. Sfera emocjonalna wygląda na lepiej rozwiniętą u kobiet niż u mężczyzn. Kobiety są lepsze w wyrażaniu uczuć. Te wszystkie opinie mają wytłumaczyć przedziwny fenomen, że w Kościele jest więcej kobiet niż mężczyzn.
Cóż, mniej doskonały "On" nie lgnie tak do Stwórcy, jak doskonała "Ona". Kobiety są czulsze, bardziej kochające, ofiarniejsze, wierniejsze i bardziej wrażliwe na Boga, słowem, świętsze. W liście apostolskim "Mulieris Dignitatem" Jan Paweł II pisze o swoistym pierwszeństwie kobiety wobec mężczyzny: to ona "wyciska podstawowe znamię na całym procesie uczłowieczenia nowych synów i córek rodu ludzkiego".
Owo uczłowieczanie moim zdaniem dokonuje się nie tylko za pośrednictwem naszych mam. Jako mąż dość wcześnie zauważyłem, że to moja żona robi ze mnie mężczyznę, w jakimś sensie pomaga mi otwierać się na to, kim jestem w planach Boga, jakie jest moje powołanie jako mężczyzny. Nie ulegam więc pokusie, aby z kobietą rywalizować, czy też dawać jej do zrozumienia, że jest kimś gorszym, wykorzystując przewagę siły czy tradycyjnej męskiej dominacji.
Doceniłem ten Boży plan wobec mnie. Wiadomym jest, że do obróbki twardych materiałów korzysta się ze szlachetnego diamentu. By z surowca, którym jest mężczyzna - niekiedy twardziel - można coś wydobyć, potrzebne jest szlachetne ostrze kobiety. Wygląda jednak, że męska część ludzkości nie tak łatwo poddaje się "obróbce". W ostatnich latach docierały wieści o ruchu mężczyzn - o wielkich (kilkusettysięcznych) spotkaniach pokutnych, podczas których panowie razem stanęli przed Bogiem, by prosić o przebaczenie męskich grzechów. A jest ich wiele, szczególnie przerażają te, które godzą w prawidłową egzystencję rodziny. Nie jest ludzkim porzucać swoją odpowiedzialność za siebie i bliskich, a w dodatku, z zaniedbanej swojej odpowiedzialności rozliczać innych.
Czyż my mężczyźni nie powinniśmy przebudzić się ze snu?